"Skrzydła"
| Zygmunt Bieńkowski | ![]() |
Po ukończeniu Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie i po krótkiej służbie pułkowej, został przydzielony do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Po Kampanii Wrześniowej 1939 roku, Zygmunt przekroczył granicę Rumunii i po wydostaniu się z obozu internowanych przybył do Francji a stamtąd w dniu 27 czerwca 194o roku do Anglii. Po skończeniu lotniczego
przeszkolenia na pilota dostał przydział do angielskiego dywizjonu Nr 245.
Nie był tam długo bo już po kilka tygodni później został przydzielony do polskiego dywizjonu Nr 303 w Northolt. Zaczął narzekać na swój los bo Dywizjon w cztery dni później (15.7.41) odleciał na odpoczynek do RAF Speke pod Liverpoolem, ale nie tracąc czasu zaczął latać na Hurricane'ach lub Spitfire'ach przy każdej okazji, aby jak najwięcej godzin wylatać i nabrać jak największego doświadczenia. Dywizjon wrócił do Northolt 6 października 41. Już 13 października mierze Zygmunt udział w locie bojowym dywizjonu, którego zadaniem była górna osłona bombowców (6 Blenheimów). 23 października bierze udział w akcji bojowej ostrzeliwując elektrownię w Boulogne. Tym razem samolot Zygmunta został ostrzelany. 6 listopada podczas ostrzeliwania barek na Kanale i celów naziemnych we Francji koło Dunkerque wywiązała się walka powietrzna, w której Zygmunt zestrzelił 1 Me-109. 15 listopada przy ostrzeliwaniu destylarni jego samolot został mocno postrzelany przez artylerię przeciwlotniczą. Wrócił wówczas do bazy, jednak w dniu 12 kwietnia 42 podczas walki powietrznej został zestrzelony nad Hazerbrouck. Silnik samolotu został trafiony . Lecąc z dymiącym silnikiem dotarł do południowego brzegu Anglii i lądował przymusowo, rozbijając Spitfire'a. Dzięki Bogu. wyszedł cało z tej kraksy.
Po takich kilku pechowych lotach. wielu pilotów traciło wiarę w swoją szczęśliwą gwiazdę, ale nie Zygmunt. W dalszym ciągu był zawsze pierwszy do bojowego lotu i swoją odwagą świecił przykładem innym. 7 lipca 1942 roku zostaje dowódcą flightu 303 dyonu. 1 grudnia tegoż roku zostaje mianowanym dowódcą 303 Dywizjonu. Dla niego to był najwspanialszy dzień[..]. Od czasu tragicznej śmierci por. pil. "Oxa" Fericia 14 lutego 42 r. Zygmunt przejął prowadzenie "Pamiętnika Pilota Myśliwskiego 303-go Dywizjonu" za wyjątkiem krótkiego okresu czasu kiedy Herbst i Suwiński uzupełniali ten "Pamiętnik". Zygmunt skrupulatnie i z poświęceniem ten dziennik prowadził aż do skończenia wojny a później uzupełniał go dodatkowymi materiałami aż do swojej śmierci.
13 maja 43 roku podczas lotu nad Francję, gdy 3033 dywizjon eskortował Fortecę, wywiązała się walka. Zygmunt uszkodził jednego FW-190 ale jego samolot został również postrzelony. Nie wiadomo czy przez FW-190-tki, czy też przez Fortece. Wkrótce po tym Zygmunt dał się przekonać, że należy mu się odpoczynek i 3 lipca został oficerem strzelania na stacji Northolt. 1 stycznia 44 r. został przydzielony do 84 Grupy do Służby Organizacyjnej. Nie dał jednak za wygraną i 30 stycznia 1945 został mianowanym Dowódcą 302 Dywizjonu Myśliwskiego. Niestety 24 lutego dostał się do niewoli niemieckiej i wrócił z niewoli po ukończeniu wojny 22 maja 1945 r. W sumie wykonał 74 loty bojowe.
Po wojnie, kiedy Jutrzenka Wolności zaświeciła nad horyzontem wierny swoim ideałom i niezłomny w swojej woli nieustannie walczył aż do końca swojego życia o Wolną Polskę. Oddał cały swój czas i całą energię w pracy dla polskich organizacji społecznych, także Stowarzyszenu Lotników Polskich.
Między innymi był Vice-Prezesem Stowarzyszenia Lotników Polskich, wieloletnim członkiem Rady SLP, Vice-Prezesem Zarządu i Rady Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, członkiem Polskiej Rady Bibliotecznej. Pozostawił po sobie duży spadek osiągnięć w dziedzinie społecznej i historycznej.