| Witold Łanowski | ![]() |
Urodził się 8 czerwca
1915 roku we Lwowie. Był synem Leona i Elżbiety Lach. Ojciec zdobył tytuł
doktora prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i sprawował wiele funkcji
dyrektorskich. Matka z pochodzenia Niemka, znana była z wytwarzania pięknych
dywanów i kilimów. Później, w czasie wojny, okazywała lojalność wobec swojej
przybranej Ojczyzny i dzieci. Wraz z córką, Irena, wolała przymusowe roboty, niż
podpisanie Volkslisty. Po wojnie wróciła do Krakowa i tam czekając na syna
zmarła w 1954 roku, przeżywając o kilka lat męża.
Witold od młodości przejawiał ogromne uzdolnienia na sportowej niwie. W wieku 15 lat świetnie pływał, grał piłkę wodna, strzelał biegał, jeździł na nartach. Po zdaniu matury w 11 liceum we Lwowie, zamierzał poświęcić się architekturze. Zdolności artystyczne odziedziczył po matce. Jednakże latem 1935 roku wybrał się na kurs szybowcowy organizowany przez wojsko w Łucku. Tutaj złapał lotniczego "bakcyla". Postanowił zdawać egzaminy do SPL w Dęblinie. Podczas pobytu w szkole został mistrzem Sił Powietrznych w biegach przełajowych. Reprezentował także lotnictwo w strzelaniu i narciarstwie. Odbył kurs wyższego pilotażu w Grudziądzu, który skończył z pierwsza lokatą. Jednakże indywidualność i sukcesy sportowe powodowały, że Witold zaczął być na bakier z dyscypliną. Publiczny skandal został jednak zatuszowany. Na staż został przydzielony w sierpniu 1928 roku do 121 eskadry. Na przełomie lutego i marca 1939 roku zdobył pierwsze miejsce w zjeździe, slalomie i crossie. Tuż przed wybuchem wojny skierowano go do Dęblina, na stanowisko instruktora.
Łanowski był
absolwentem XI promocji, ale co dziwne w jedynym opublikowanym w całości spisie
absolwentów SPL w książce "Czyż mogli dać więcej", jego nazwisko nie figuruje.
Podczas ewakuacji z Dęblina we wrześniu 1939 roku cała grupa pilotów została
zagarnięta przez wojska sowieckie. Jednakże Witoldowi udało się uciec i już w
listopadzie 1939 roku dotarł do bazy Lyon-Bron, we Francji. Sytuacja w obozie była ciężka. Brak pieniędzy, dotkliwy chłód, bezczynność doprowadziły do buntu. Jednym z przywódców był Łanowski. Został aresztowany. W międzyczasie organizowano 1/145 dywizjon, który miał wyruszyć do Finlandii. Do jego składu wybrano także Witolda. Pierwszego maja 1940 roku jednostkę przesunięto do Villacoublay, by broniła Paryża i Lyonu. Pod koniec maja Łanowski zostaje powtórnie aresztowany i osadzony w więzieniu w Aix-en-Provence. Po poddaniu się Francji uciekł z więzienia do Anglii na pokładzie brytyjskiego statku.
Na Wyspach, jest nadal na "cenzurowanym".
Dopiero polski konsul w Londynie załatwił mu potajemnie przydział na
instruktora, w rezultacie czego w grudniu 1941 roku na krótko trafił do 308
dywizjonu. W styczniu 1942 roku otrzymał przydział o 317 dywizjonu, w którym
latał do kwietnia 1943 roku. Następnie odszedł na odpoczynek, by w maja 1943
roku objąć dowództwo eskadry w 302 dywizjonie. Następnie w maju 1944 roku został
wytypowany na dowódcę dywizjonu, niestety jego kandydatura została "utrącona" w
polskim dowództwie. Zaproponowano mu pracę za biurkiem.
Z pomocą przyszedł mu G/C Brzezina, który załatwił mu przeniesienie do 355. dywizjonu, 354 grupy myśliwskiej, amerykańskiej 9. Armii, na stanowisko "inteligenta". W tym samym czasie Francis Gabreski, ściągnął do swojego 61. dywizjonu grupę polskich myśliwców, między innymi Janickiego, Gładycha, Sawicza, Andersza i Rutowkiego. W krótkim czasie dołączył do nich i Łanowski. Latając jako pilota RAF, od 2 kwietnia 1942 roku do 22 lutego 1944 roku, odbył 97 lotów bojowych w czasie 220 godzin. W 335 dywizjonie USAAF wylatał sześć godzin i 20 minut. Będąc pilotem 61 dywizjonu od 27 sierpnia 1944 roku spędził na lotach bojowych 449 godzin. Latając w RAF zgłosił dwa zestrzelenia pewne , natomiast Amerykanie zaliczyli mu następne cztery. Co dziwne, na liście Bajana widnieją tylko dwa zaliczone.
Zgłoszone zestrzelenia pewne Witolda Łanowskiego w 61. dywizjonie.
1944.05.22 FW-190
Osnabruck P-47G HV-E
1944.06.27 Me-109
Compiegne P-47D HV-M
1944.07.05 Me-109
Conches P-47D HV-M
1944.11.18 FW-190 Frankfurt 42-26044 HV-Z
Latając od pierwszego listopada 1944 roku
do dziewiątego sierpnia 1945 roku w 54 Grupie Myśliwskiej zarobił Łanowski 4000
dolarów.
Kwota ta została mu wypłacona dopiero w 1964 roku po artykule Jacka Andersona - "Bohater, któremu zapomnieliśmy zapłacić".
Po wojnie Witold Łanowski osiedlił się w Anglii. W 1950 roku wrócił do RAF. Trzeciego maja 1955 roku przeżył katastrofę samolotu Venom WE 385, na lotnisku Fassburg. Po wielu operacjach plastycznych, wrócił do latania 1958 roku. W grudniu tegoż roku przeszedł na emeryturę. Osiedlił się w Essex, gdzie mieszkał wraz żoną Penny i córkami.