Mechanicy

    W książce Stanisława Skalskiego "Czarne krzyże nad Polską", jeden z pilotów na widok przybyłych mechaników Toruńskiego Dywizjonu Myśliwskiego krzyknął  - "Są wreszcie nasze kochane robaczki". A autor kontynuuje myśl - ".. znowu byliśmy razem". Arkady Fiedler nazwał mechaników w swoim "Dywizjonie 303" - "szarymi korzeniami bujnych kwiatów". Bez wspaniałych rąk polskich mechaników polscy mysliwcy nigdy nie osiągnęliby wspaniałych sukcesów, o tym wiedzą wszyscy. Więź pomiędzy pilotami i mechanikami była szczególna -" Myśliwca i mechaników przenikało jedno wspólne, głębokie uczucie : on i oni kochali zapamiętale swój samolot. Lecz ich kochanie nie było jednakie: podczas gdy mechanicy wszystko w tej miłości dawali, nic w zamian nie biorąc, on, myśliwiec, przeciwnie wszystko brał: porywał samolot jak pannę w górę, promieniał zwycięstwami, zbierał laury. Był jak okazały kwiat albo ponętny owoc, który budził głośny podziw i dla którego były pieśni, zaszczyty, słońca. Oni mechanicy, byli skromne korzenie tego kwiatu, niezbędnie potrzebne co prawda do jego rozkwitu, lecz zacienione bez promieni. I bez zaszczytów. Po prostu : szare korzenie" (Arkady Fiedler). Kiedy Polacy przybyli do Anglii, zaczęto stosowac metodę opieki wyspiarzy nad maszynami, wszyscy pracują przy wszystkich samolotach. Ale polscy "mechanicy lubią mieć własne samoloty pod opieką i tu można zaobserwować,j ak okazują się nasze polskie obyczaje i tradycje. Należało do tradycji, że każdy samolot ma swego fittera i jego asystenta - innych nie che i nie potrzebuje" (inż. Wiórkiewicz). Mechanik obsługujący samolot S.Skalskiego w jednym z dywizjonów stwierdził , że "brat z bratem nie żyli tak blisko". Podczas jakiegoś przyjęcia, wtedy już wing commander Skalski, podszedł do swojego mechanika i ucałował jego ręce. Na zdziwione, tym gestem,  miny Brytyjczyków odpowiedział - "Gdyby nie te ręce, nigdy nie zestrzeliłybym tylu samolotów, już bym nie żył".

   Zawsze byli bezimienni, zawsze w cieniu. Ten artykuł poświęcam, im, polskim mechanikom. Dzięki pomocy bezimiennych i uprzejmości rodziny odnalazłem jednego z nich i o nim będę opowiadał. Poszukiwania moje trwają dalej, mam nadzieje, że losy polskich mechaników będą kontynuowane.

JAN HOBOT (1900 - 1989)
English version
CZESŁAW KUPKA STANISŁAW LIS