Niepublikowane wspomnienia polskich pilotów myśliwskich.
Oto
fragment listu Stanisława
Brzeskiego część 2:
Jeśli chodzi o Urbanowicza - świetny pilot, b. kulturalny człoweik i był szanowany przez podwładnych. Poznałem go pod koniec 1940 roku w 303 dyonie, kiedy dywizjon został wycofany po walce o W.Brytanie do środkowej Anglii. Ja tam się znalazłem wtedy tylko na przeszkolenie na Hurricane, bo chciałem służyć w 307 dywonie, który był wyposażony w Defainty. Po wylataniu 13-tu godzin na Hurricane i po 3-ch tygodniach, dostałem przydział z dyw. 303 do angielskiej eskadry w Irlandii na miesiąc a potem do słynnej eskadry /249/ koło Londynu, gdzie zacząłem letać operacyjnie w listopadzie 1940 r. Tam też zestrzeliłem pierwszego Me. dnia 10 lutego 41r. Tydzień potem znowu zostałem przeniesiony /na północ Anglii/ aby dołączyć do nowo utworzonego 317 dywizjonu myśliwskiego Wileńskiego.
Byłem pierwszym pilotem w stopniu sierżanta, który przyprowadził samolot do 317 dywizjonu. Dowódca /kpt. Brzezina/ przyjechał pociągiem tego samego dnia i od niego się dowiedziałem, że dowódcami eskadr będą kpt. Wczelik i por. Szczęsny.
Kpt. Brzezina pamiętał mnie z zawodów myśliwskich w 1938 roku, bo był przewodniczącym Komisji Sędziowskiej, szczególnie, że ja i kpt. Wczelik mieliśmy walkę powietrzną i kpt. Wczelik nie mógł się pogodzić, że kpr. Brzeski sprał mu skórę. Po walce, normalnie młodszy stopniem pilot szedł do starszego, salutował i razem szło się do stolika, gdzie siedział przewodniczący Komisji Sędziowskiej i kpt. Brzezina zapytał się Wczelika co on sądzi o naszej walce? Wczelik powiedział, że początkowo to była równowaga, a pod koniec, to on nawet zrobił dobre zdjęcia./ jak ka przerwałaem walkę, bo on uciekając, zeszedł poniżej regulaminowej wysokości. Ja, na pytanie kpt.Brzeziny co sądzę, powiedziałem /nie chcąc ambarasować Wczelika/, że wolę poczekać na orzeczenie Komisji. Kilka dni potem, jak się zawody skończyły, płk Stachoń odczytał wyniki poszczególnych walk, strzelań, akrobacji itp. i kiedy przyznano mi tą walkę, Kpt. Wczelik skoczył na nogi protestując.. i kpt Brzezina zwrócił mu uwagę, że ragulamin zawodów mówi, iż orzeczenia Komisji Sędziowskiej nie podlegają kwestionowaniu. /To był jedyny protest i kpt. Wczelik nie był za to zbyt popularny/.
Naturalnie poprosiłęm wtedy Brzezinę, aby mnie nie wyznaczył do eskadry kpt. Wczelika.. na co naturalnie się zgodził.