JASIO ZUMBACH - Bolesław H. Drobiński
"Skrzydła"
3 stycznia 1986 roku we Francji zmarł nagle mjr. dypl. pil. Jan Eugeniusz Ludwik Zumbach, Kawaler Orderu Virtuti Militari, czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych, jeden z czterech polskich lotników odznaczony dwukrotnie Brytyjskim Krzyżem, Distinguished Flying Cross jak również wieloma innymi polskimi i brytyjskimi odznaczeniami.
Jasio Zumbach przyczynił się w bardzo dużej mierze do stworzenia tak pięknej i bohaterskiej historii lotnictwa polskiego w ostatniej wojnie, a szczególnie znanej powszechnie legendarnej sławy 303 Dywizjonu Myśliwskiego Warszawskiego im. Tadeusza Kościuszki, lako ppor. pil brał w tymże dywizjonie udział w bitwie powietrznej, tzw. "Battle of Britain" w lecie 1940-go roku. lej zwycięski wynik bez wątpienia, zaważył na losach 2-giej Wojny Światowej i ostatecznym zwycięstwie Aliantów. W czasie tej bitwy piloci 303 dywizjonu bazowanego na lotnisku w Northolt. zestrzelili w okresie 6-ciu tygodni 126 samolotów niemieckich na pewno. 14 samolotów prawdopodobnie i uszkodzili 9. Wkład Zumbacha był 8 samolotów zestrzelonych na pewno i jeden prawdopodobnie.
Natężenie w lataniu we wrześniu było ogromne, toteż na początku października dywizjon został przeniesiony na lotnisko w Leconfield, na dobrze zasłużony odpoczynek Po 3-ch miesiącach dywizjon wrócił do Northolt w styczniu 1941 roku i Zumbach bierze udział w wielu lotach bojowych - patrole zaczepne, loty ofensywne i osłanianie bombowców brytyjskich nad północną Francją. W jednym z nich 9-go maja '41 roku /umbach. wracając z patrolu ofensywnego zauważył 3 niemieckie myśliwce typu Messerschmitt 109 lecące w przeciwnym kierunku. Wykorzystując przewagę wysokości wywrócił swojego Spitfire'a na plecy i zaatakował samoloty niemieckie. Niestety, nie zauważył, że sam był zaatakowany od strony słońca. Dopiero jak mu huknęło w kabinie i zobaczył kilka rozbitych zegarów najpierw oddał drążek sterowy do przodu i zaraz potem podciągnął samolot do góry. Manewrem tym wykręcił się z celowników dwóch niemieckich myśliwców, które minęły go pod spodem. Przewody olejowe w jego samolocie Zostały uszkodzone, ciśnienie zaczęło spadać, hauba lotnicza była podziurawiona i głowa trochę zadraśnięta. Zaczął się więc wycofywać z walki i ostrymi ,,esami" poleciał w stronę brzegu angielskiego. Tuż nad brzegiem ..glikol w silniku zaczął się palić, i nie mając innego wyjścia Zumbach wywrócił Spitfire'a na plecy, uderzył ręką w klamrę zwalniającą przypasanie pilota, oddał drążek sterowy do przodu i po chwili wisiał na spadochronie. Wylądował tuż obok drutów wysokiego napięcia.
Innym razem. 13-go października 1941 roku, dywizjon poleciał w osłonie bombowców. Nad Francją Zumbach zauważył grupę około 20-tu Me-109. Nie namyślając się, ostrzegł d-cę dywizjonu, odłączył się, zaatakował ostatniego w grupie Me-109 i zestrzelił go. Zaatakował następnego, ale ten uciekł mu w stromym nurkowaniu. Dołączając do dywizjonu Zumbach znalazł się w grupie 5-ciu niemieckich myśliwców. Wywiązała się walka powietrzna, w której Zumbach uszkodził jeden samolot i sam został postrzelony. Przewody sprężonego powietrza do strzelania zostały uszkodzone i sam został lekko ranny. Bez czekania, znurkował w kierunku Anglii i szczęśliwie wrócił do bazy. 4-go grudnia 1941 roku Jasio Zumbach został przeniesiony do 58 O.T.U. Grangemouth w Szkocji gdzie latał jako instruktor. 20-go marca następnego roku powraca do 303-go dywizjonu w Northolt, tym razem jako dowódca eskadry. Wkrótce potem, bo 18-go maja 1942 zostaje dowódcą tegoż dywizjonu. Dowództwo to obejmuje po kpt. pil. Żaku Walerym. 19-go sierpnia 1942-go roku pod dowództwem Zumbacha 303 dywizjon bierze udział w operacji nad Dieppe. W czasie walki powietrznej zestrzelił jednego Focke-Wulfa i 1/3 Heinke'a 111 i prawdopodobnie zestrzelił drugiego F.W.-190. i jego dywizjon znów odniósł wielkie zwycięstwo. Cytat z angielskiej gazety podaje: "The Famous Warsaw Squadron of the Polish Air Force which destroyed 126 enemy aircraft in the Battle of Britain made
1-go grudnia 1942-go roku Zumbach zdaje dowództwo dywizjonu por. Z. Bieńkowskiemu i obejmuje stanowisko Oficera Łącznikowego w dowództwie 9-ej Grupy Myśliwskiej w Preston. 15-go kwietnia 1943-go roku powołany został jako słuchacz do Wyższej Szkoły Lotniczej. Po ukończeniu kursu, obejmuje 1-go lutego 1944 dowództwo III-go Skrzydła Myśliwskiego i na tym stanowisku trwa do 14-go czerwca. W okresie tym samoloty Skrzydła w skład którego wchodziły dywizjony 303 i 316 miały za zadanie niszczenie transportu i komunikacji w przygotowaniu do inwazji kontynentu.
Od 2-go sierpnia 1944 roku do 31-go stycznia 1945 roku dowodzi II-im Skrzydłem (późniejszy 133-ci Polowy Port Lotniczy). W tym okresie Skrzydło bierze udział w operacji spadochronowej nad Arnhem i w operacjach osłaniających ciężkie bombowce, bombardujące przemysłowe skupiska Niemiec.
W wyniku walk powietrznych zwycięstwa odniesione przez Zumbacha były następujące: 12 i 1/2 samolotów zniszczonych, 5 samolotów prawdopodobnie zestrzelonych i jeden samolot uszkodzony. 1-go lutego 1945 roku Zumbach otrzymał przydział do 84-ej Grupy na stanowisko Oficera Łącznikowego, które było połączone z lataniem przeważnie między Belgią, Holandią i Anglią. Podczas jednego z takich lotów, 15-go kwietnia 1945 roku, po dobrym obiedzie w jednej z jednostek, w Gils-Rijen, z powodu nie dość dokładnego kursu lotu, nadchodzącej ciemności i mgły, Zumbach lecąc awionetką typu "Auster" przekroczył linię frontu. Podebrał kilka pocisków niemieckich i mając zbiornik benzynowy podziurawiony, wylądował na najbliższym polu. Patrol niemiecki znalazł "Auster'a" i po krótkim czasie jego pilota. W kilka dni później Zumbach znalazł się jako jeniec wojenny na wyspie Terschelling.
Dziadek Jasia Zumbacha był Szwajcarem i bogatym hurtownikiem zboża. Przybył do kraju polskiego i osiedlił się niedaleko Warszawy. Jego syn ożenił się z matką Jasia i sam Jasio zobaczył świat dzienny 15-go kwietnia 1915-go roku w Ursynowie blisko Warszawy. Po urodzeniu został zarejestrowany w szwajcarskim konsulacie. Aczkolwiek Jasio miał w sobie krew szwajcarską, to jednak zawsze czuł się przede wszystkim Polakiem. Tak jak jego wychowanie tak i jego serce było polskie.
Jako 13-letni chłopiec oglądał "Wielkie Pokazy Lotnicze" zorganizowane przez L.O. P.P. w Brodnicy w lecie 1928-go roku. Oglądając pokazy dwóch samolotów, dwupłatowców "Potez 25", ich loty w "w szyku", pikowanie, wyciąganie "do góry", loopingi, niskie loty na wysokościach drzew już wtedy Jasio przysiągł sobie, że będzie lotnikiem i pilotem. Po maturze zgłosił się do Lotnictwa i po trzymiesięcznym kursie dywizyjnym w piechocie zameldował się 2-go stycznia 1936 roku w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. 2-go listopada 1938 roku, absolwent 11-ej Promocji tzw. "Czterdziestu czterech Męczenników" - otrzymał nominację na podporucznika-pilota. Został przydzielony do 111-ej Eskadry Kościuszkowskiej 1-go Pułku Lotniczego w Warszawie. Marzenia 13-letniego Jasia spełniły się.
W maju 1939 roku Jasiu uległ wypadkowi mu w którym złamał lewą nogę w kilku miejscach i przebył dwa miesiące w szpitalu z nogą w gipsie po czym pojechał na rekonwalescencję do Zaleszczyk, blisko rumuńskiej granicy i tam zastała go wojna. Po wielu bezskutecznych próbach skontaktowania się ze swoją jednostką, pojechał pociągiem do Warszawy. Eskadry swojej nie odnalazł i poleciał "Potez'em" 25 do Dęblina. Tutaj zastał pustki. Po kilku rozpoznawczych lotach na cywilnym samolocie dla dowództwa dywizji - usłyszał po paru dniach przez radio, że sowieckie wojska wkroczyły do Polski. 17-go września 1939 roku przeleciał przez granicę rumuńską i wylądował na pierwszym lotnisku w Rumunii.
Z Rumunii, przez Beirut dostał się statkiem do Marsylii. Na początku listopada zameldował się w bazie Salon-de-Provance i stamtąd pojechał do Lyon- Bron. Później został przeniesiony do Villacoublay gdzie latał w obronie "kominów". 18-go czerwca opuścił upadającą Francję i z Bordeaux statkiem przypłynął do Plymouth cztery dni później. Stamtąd Jasio Zumbach pojechał do Blackpool i stąd 2-go sierpnia 1940 roku dostał przydział do 303-go dywizjonu myśliwskiego w Northolt. Co można powiedzieć więcej o Jasiu Zumhachu. Przede wszystkim hył oddanym Polakiem. Był bardzo dobrym pilotem myśliwskim. Z kolegami żył dobrze. O ile wiem nic miał wrogów. Jako pilot cieszył się wielkim szacunkiem i był szczerym kolegą. Był odważny nie tylko jako pilot ale także jako oficer i człowiek Miał również, co najważniejsze, poczucie wielkiego humoru, łączył w sobie cechy charakteru Kmicica i Zagłoby. Nie namyślał się, czy to jest bezpieczne czy tez nie, ale bez wahania atakował większą liczbę, niemieckich samolotów, gdy była okazja. Nawet jak sam został ostrzelany w walkach powietrznych to nigdy zaciętości nie stracił ( Czy to był lot ofensywny czy myśliwski, czy też lot w osłonie bombowców, zawsze szukał nieprzyjaciela i zawsze był gotów do ataku).
Na ziemi i w powietrzu miał swój szczególny humor który w wielu przypadkach był zupełnie rozbrajający. Słyszałem w powietrzu podczas lotu. jak jeden z młodych pilotów w drodze powrotnej z Francji, w połowie kanału krzyknął przez radio. ..mało mam benzyny nie wystarczy do brzegu".Na to Zumbach odpowiedział: "to wyłącz silnik". Wszyscy piloci dotarli do swojej bazy. Innym razem, też w powietrzu, usłyszałem jak jakiś pilot, w drodze powrotnej, także gdzieś w połowie kanału zameldował: "mam tylko 20 galonów, co zrobić?" natychmiastowa odpowiedź od Zumbacha: "wylej połowę, bo masz za dużo".
W czasie mojego pobytu w szpitalu, chorego na żółtaczkę, odwiedził Zumbach. Popatrzywszy na mnie powiedział: "..()! Widzę że podskoczyłeś na wartości bo wyglądasz jak angielska gwinea".
Tak jak wspomniałem, na wyspie Terschelling Zumbach przebywał jako jeniec wojenny Na kilka dni przed końcem wojny zażądał od komendanta garnizonu najlepszego hotelu dla wszystkich alianckich jeńców przekonywując go, że będzie w jego interesie to wykonać. Komendant się zgodził. W dniu ogłoszenia końca wojny szesnastu jeńców alianckich i dwóch eskortujących Niemców opuściło wyspę na dwóch łodziach motorowych i przybyło do portu Den Helder, gdzie Zumbach wręczył władzom brytyjskim dwóch jeńców wojennych. Po skończonej wojnie, zameldował się 12-go maja 1945-eo roku w dowództwie Polskich Sił Powietrznych w Blackpool Jasio Zumbach, bez wątpienia. był wśród polskich lotników najbardziej kwiecistym charakterem. Wszyscy ci. którzy go znali lub o nim słyszeli, przyjęli wiadomość o jego przedwczesnej śmierci z głębokim smutkiem.
Drogi Jasiu niech prochy idą do piachów a Twoja dusza niech dołączy do BłękitnegoDywizjonu