Bolesne sprawy

    8 maja 1945 podpisano akt kapitulacji Niemiec. Wojna się skończyła. Ale czy my Polacy ją wygraliśmy. 5 lipca 1945 rządy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych cofnęły uznanie dla prawowitego rządu Rzeczypospolitej. Jeden z brytyjskich sędziów nazwał Polskie Siły Zbrojne "najwiekszą nielegalną armia prywatna, jaka kiedykolwiek istniała." W lutym 1946 roku Churchill przemawiając w Izbie Gmin powiedział "w żadnym razie Rząd Jego Królewskiej Mości nie zapomni o długu, który zaciagnął u polskich wojsk, służacych tak walecznie , i u wszystkich, którzy walczyli pod naszym dowództwem. Wierzę, że będzie można ofiarować obywatelstwo i swobody Imperium Brytyjskiego wszystkim, którzy tego zapragnął". W nagrodę "polscy faszyści" ,jak określił PSP, nowy premier Wielkiej Brytanii Clement Attlee, dnia 6 czerwca 1946 zostali wykluczeni z Parady Zwycięstwa w Londynie. Wołaniem na puszczy były słowa generała sir Philipa Joubert'a : "Czy wszyscy straciliśmy poczucie przyzwoitści i wdzięczności ?". Polscy lotnicy wychodząc z bazy odpruwali naszywki "Poland", witały ich brudne ściany budynków z napisami "Poles go home !". 26 października 1946 dwunastu polskich lotników z bazy Hucknall, zostało hospitalizowanych po napadzie tubylców... 56% społeczeństwa brytyjskiego opowiedziało się za deportacją Polaków ... A tam transporty żywych ludzi, a tam transporty.

Rachunek wystawiony Polskim Siłom Powietrznym przez Rząd Jego Królewskiej Mości

Całkowite koszty utrzymania Polskich Sił Powietrznych w latach 1939-1945
Wyasygnowane fundusze przez Rząd Jego Królewskiej Mości Polskiemu Rządowi jako kredyt.  Do 30 czerwca 1945 przekazano Polakom 8 269 000 funtów, pozostałe 1 337 000 funtów, zostało wstrzymane w konsekwencji politycznych rozgrywek, po konferencji w Jałcie. 9 606 000 funtów
W ramach umowy Lend-Lease, wykorzystano fundusze przeznaczone na :
  • samoloty, silniki, wyposażenie, materiały do lotów operacyjnych i szkolenia
  • wyżywienie, umundurowanie, zakwaterowanie, paliwo, światło, transport, pomoc medyczna
  • materiały do utrzymania i konserwacji samolotów, w tym paliwo, bomby, amunicja, ładunki wybichowe
  • Używanie instalacji lotniskowych, takich jak hangary, warsztaty, biura, itd. do 31 grudnia 1945 roku
90 044 000 funtów
Razem 107 650 000 funtów

Cała kwota zapłacona została przez Rząd Rzeczypospolitej z państwowej rezerwy złota.

  

    Mimo doznanych krzywd i niesprawiedliwych ocen polscy piloci rzadko wypowiadali sie źle o angielskich przełożonych. Problem jednak istniał, niemalże w każdym z polskich dywizjonów. Powodowało to waśnie i niesnaski, a czasami dochodziło to kompromitujących Brytyjczyków sytuacji. Kilka przykładów poniżej.

   Pukka Sahib - S/L J.A.Davies - angielski dowódca dywizjonu 308.

    "... Davies to typowy produkt polityki kolonialnej, wysoki urzędnik lub oficer - "pukka sahib", dosłownie "mocny pan", coś w rodzaju udzielnego księcia. Uosabiał on autorytet Wielkiej Brytanii i miał już we krwi pewność, że jego rozkazy czy też zlecenia nie będą kwestionowane. Odpowiedź inna niż "yes, sir" mogła pochodzić tylko od równorzędnego Anglika. Tubylec, który sie na nią zdobył, popełniał bluźnierstwo. My w oczach Daviesa byliśmy właśnie tubylcami w koloniach" (kpt. Stefan Łaszkiewicz, d-ca 308).

    "Działalność" S/L Daviesa doprowadziła do usunięcia ze stanowiska dowódcy dywizjonu S/L Łaszkiewicza, co dziwne zemsta Anglika dosięgnęła Polaka ... zza grobu. Dywizjon odbywał szkolenie na Magistrach. S/L Łaszkiewicz wystartował na lot ćwiczebny wraz z instruktorem f/l Younghusbadem. Lot przebieg bez sensacji. Dwa starty i lądowania przekonały instruktora, iż uczeń na tyle opanował maszynę, że może polecieć samodzielnie. Łaszkiewicz ruszył na start. Przy próbie poderwania maszyny silnik zminiejszał obroty i samolot opuszczał ogon. Kolejne próby  i ten sam efekt. Oficer techniczny, Kleczyński, po opisaniu zachowania samolotu, zdecydował się na przegląd maszyny. Łaszkiewicz musiał  się przesiąść. W całą sprawę nagle wmieszał się Davies  i polecił kontynuować zadanie na tej samej maszynie. Skończyło się to zniszczeniem samolotu, Polak trafił do szpitala. Po wypadku Davies odwiedził rannego w szpitalu i zaproponował by ten przyznał się, iż popełnił błąd w pilotażu. Sprawa dotyczyła zmiany skoku śmigła. Łaszkiewicz zdecydowanie odmówił. Dowódcą mechaników w 308 był por. Gomulicki. Sprawdził, wbrew dowódcy angielskiemu, skok śmigła po wypadku. Ustawione było na "mały". Po tygodniowym pobycie w szpitalu i powrocie na lotnisko, Davies ponowił swoje żądanie. Znowu odmowa. Łaszkiewicz wyjechał na dwutygodniowy urlop. W międzyczasie, samolot poszedł do fabryki w celu stwierdzenia przyczyny wypadku. Nie próżnował także Davies, który zażądał usunięcia S/L Łaszkiewicza, ze stanowiska dowódcy dywizjonu. Polak wraca po tygodniu z rekonwalescencji i dowiaduje się, iż Davies zginął w wypadku. Wprowadził swoją trójkę, a leciał z Kawnikiem i Parafińskim, w zaporę balonową. Polakom cudem udało się wrócić, Anglik zginął. S/L Morris, przybył na miejsce Daviesa. Wyjaśniał sprawę Łaszkiewicza. Sprawa niestety zakończyła się dla Polaka niepomyślnie. Został usunięty z dywizjonu, mimo interwencji S/L Morrisa i ekspertyzie z zakładów Miles, która stwierdzała, iż przyczyną wypadku były wada wału sterującego oraz stożkowej przekładni zębatej. Dowódca 11 Grupy polecił wpisać do książki lotów pilota, iż wypadek był spowodowany błędem Polaka.

S/L Donovan - angielski dowódca dywizjonu 316

    "...Był to człowiek ograniczony, Polaków nie lubił i pewnie sam nie wiedział dlaczego. Szpiegował nas osobiście i przez wyznaczony przez siebie personel angielski. To, że myśmy go nie lubili, było oczywiste, lecz gdy w kwietniu 1941 roku został odwołany i nasz kpt. Frey objął w pełni władzę nad dywizjonem, najbardziej ucieszyli się i odetchnęli właśnie Anglicy wszystkich szczebli.[..] nigdy nie dowodził i nigdy nie latał, lecz stale pisał i wysyłał oszczercze raporty do dowództwa RAF." (por. Bernard Buchwald)

S/L Ronald Kellet - angielski dowódca dywizjonu 303

    "Kellet sam się wykończył.[..]. Kellet napisał paskudny raport do Air Ministry, zabezpieczając się przed zabraniem go z dywizjonu. Roztrzepany Kellet zostawił ten tajny raport na swoim biurku. Znanazł go jeden z ofierów angielskich i oddał dowódcy polskiemu. Kellet pisał, że jesli zabiorą go dywizjonu 303 będzie katastrofa: bo mechanicy są tak skomunizowanii tak nienawidzą swych oficerów, że ich wymordują. Pawlikowski przedstawił oryginał tego raportu dowódcy lotnictwa myśliwskiego, a ja kopię dowódcy 11 grupy myśliwskiej z żądaniem, by Kelleta natychmiast zabrano z dywizjonu. Stało się to w przeciągu 24 godzin." (S/L Witold Urbanowicz)

W/Cdr N.W.F Mason - angielski dowódca dywizjonu 309

    "Rządził stacją i dywizjonem od pierwszego dnia naszego przybycia do Renfrew aż do końca usamodzielnienia dywizjonu.[..]. Dziwne to były czasy. Pełno go było wszędzie - w lesie, w namiotach, a nawet w .. ustępach. Interesowało go wszystko. Dla niego każdy wiraż był za głęboki, trochę poderwany start - śmiertelną świecą, a błękitny samochód por. Stafanusa - demaskowaniem lotniska. Skaranie Boże miał dowódca polski z dowódcą angielskim i ... angielski z polskim." (ppor. Stanisław Szygowski)

    ".. w/cdr Mason na ogól nie był lubiany i on sam specjalnie nie sprzyjał Polakom. To z jego rozkazu dotychczasowi lokatorzy zameczku musieli przenieść sie do przewiewnego baraku, bo uważał, iż zapewni to większą dyscyplinę." (płk Wacław Król)

Dowódca stacji RAF Mamby

"Dowódca stacji odnosi sie z wielka niechęcia do Polaków. Wydaje rozkaz zabraniający dziewczętom z WAAF spotykać się z Polakami, wyraża się o nas pogardliwie. [..] Powstają pierwsze zgrzyty. Odmawiamy brania udziału w codziennych apelach personelu stacji. Oburza nas, ze w czasie przeglądu i przed modlitwą pada komenda : Żydzi, katolicy i Polacy wystąp. Odmaszerować na prawo, w tył zwrot." (ppor. Mieczysław Wyszkowski)