Poszukiwany, poszukiwana

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ Wielka Ucieczka (Stalag Luft3 Żagań) - udział Polaków (2008-03-24, 23:05)
Lech Śmiarowski
..    
    
    
    
Gdy zawiązywał się Komitet X w jenieckim obozie żagańskim, warunki bytowe jeńców, jak na czas wojny, były dobre. Przestrzegano konwencji, jeńcy nie pracowali, otrzymywali paczki. Dokształcali się, urządzali przedstawienia teatralne, rozgrywali mecze itp.     
    
A jednak postanowili postawić się Niemcom. Przez rok blisko 600 osób z mozołem, zachowując dyscyplinę drążyło tunele. Przygotowywali się do ucieczki. Nie była to zabawa. Ucieczka wiązała się z ryzykiem. W pościgu używano broni, psów. Ostateczną wysokość ceny podjętych działań, jeńcy zobaczyli, gdy do obozu wróciło 50 urn... Jednak nikt nie podjął larum wobec organizatorów, jakiej to głupoty się dopuścili, że oto skutkiem ich działań jest śmierć owych ludzi. Do dziś nikomu nie przyjdzie do głowy myśl, by potępić zbiegów.    
    
Tymczasem powstańcom warszawskim co raz ktoś zarzuca nieodpowiedzialność, fanfaronadę i podobne rzeczy. Piotr Zychowicz swą książkę o powstaniu nazwał Obłęd 44, że niby podjęli obłędną decyzję. Ta ostra ocena jest takim zaklinaniem deszczu przez szczerego patriotę, nie mogącego emocjonalnie pogodzić się ze sromotną przegraną Polaków. Dzisiejsze emocje to świadomość przegranej i ogromu cierpień. A tamte emocje.... ? One są nie do odtworzenia. Ci, którzy najwięcej mogliby powiedzieć, zginęli. To Niemcy raportowali, że powstańcy strzelają z krótkiego dystansu, by zabić. Świadczyło to o zawziętości walk.    
    
Hans von Krannhals ambitny, utalentowany, pracowity historyk z RFN, wcześniej związany z administracją nazistowską na Pomorzu, napisał książkę "Powstanie Warszawskie 1944" wydaną na początku lat sześćdziesiątych, napisaną z pozycji Niemca. Utalentowany, bo dobrze znający język polski, rosyjski. Pracowity, bo to on przebrnął przez 7000 stron dzienników wojennych 9. Armii, gdzie znalazł meldunek generała SS H. Reinefartha o rozstrzelaniu 10 tys. cywili i braku amunicji ograniczającym go w tym dziele. Ten meldunek zadał kłam typowemu niemieckiemu twierdzeniu generała SS, że o jakichś tam incydentach nie wiedział. Zgasił tym samym polityczną karierę emerytowanego generała, bo sprawę zaczęły nagłaśniać publikatory z DDR.     
    
W swej książce von Krannhals nakreśla społeczno-polityczne tło w Generalnej Guberni. Wytworzone przez Niemców stosunki uznaje za błąd i obwinia je za integrację ludności polskiej wokół ruchu oporu, co skutkowało tak gwałtownym wystąpieniem przeciw Niemcom. On, patriota niemiecki ubolewa nad tym, pisząc w 1962 roku(str.42):    
    
"Dziś ludność polska nadal pozostaje pod wrażeniem przeżyć okupacyjnych z lat 1939-1945 i utożsamia dzisiejszych Niemców z okupantami z tamtych czasów. Dzieje się tak głównie dlatego, że komunistyczna propaganda w Polsce niemal codziennie stara się przywracać tamte wspomnienia."    
    
Uważał, że osiemnaście lat to wystarczający okres, by uznać powstanie za historię wypraną z emocji. Tymczasem dziś minęło wielokroć po osiemnaście lat, nie ma propagandy komunistycznej, a w godzinę "W" w Warszawie wyją syreny i niektórzy przechodnie przystają na moment, by uczcić pamięć powstania. Stała się rzecz niewyobrażalna, europejski naród, wyrosły z cywilizacji łacińskiej zdziczał. 15 lutego 1940r. generał Johannes Blaskowitz sporządził raport dla naczelnego dowódcy Wojsk Lądowych, w którym używa tego określenia: "zdziczenie".    
    
Von Krannhals przytacza obszerne fragmenty tego raportu poczynając od strony 47 swej pracy, zacytuję interesujące zdania:    
    
"To niedorzeczne wyrzynać kilkadziesiąt tysięcy Żydów i Polaków, tak jak to się właśnie teraz dzieje...     
[...]    
1. Wrogiej propagandzie dostarcza się takiego materiału, że nikt na całym świecie lepiej by tego nie wymyślił.    
[...]    
2. Dokonywane publiczne gwałty na Żydach budzą w pobożnych Polakach nie tylko głęboką odrazę, lecz także ogromne współczucie dla ludności żydowskiej, wobec której Polacy żywili mniejszą lub większą wrogość. W niedługim czasie dojdzie do tego, że nasi arcywrogowie na Wschodzie - Polacy i Żydzi, do tego wspierani przez Kościół katolicki - w swej nienawiści do dręczycieli zjednoczą się na całej linii przeciwko Niemcom.    
3. Nie ma co ponownie wskazywać na rolę Wermachtu, który zmuszony jest przyglądać się tym zbrodniom bezczynnie i którego opinia w oczach polskiej ludności ucierpiała nie do naprawienia.    
4. Największe jednak szkody dla narodowego niemieckiego morale, jakie wynikną z obecnych stosunków, to niezmierne zdziczenie i obyczajowa demoralizacja...    
[...]    
Mnożące się w ostatnim czasie wypadki przemocy ze strony sił policyjnych ujawniają niezrozumiały brak ludzkich i moralnych uczuć, tak że można mówić wręcz o zdziczeniu... (podkreślenie moje)    
[...]    
Nastawienie wojska do SS i policji waha się pomiędzy odrazą i nienawiścią. Zbrodnie, jakich obywatele Rzeszy i przedstawiciele władzy dokonują w Polsce, wzbudzają w żołnierzach obrzydzenie i wstręt. Żołnierze nie pojmują dlaczego tego rodzaju rzeczy pozostają bezkarne, tym bardziej że dzieje się to pod ich ochroną.    
Często prezentowany pogląd, że niewielkie polskie powstanie byłoby bardzo pożądane, ponieważ stworzyłoby możliwość zdziesiątkowania Polaków, uznać trzeba za bardzo lekkomyślny. [...]"    
/koniec cytatu/    
    
Blaskowitz przestrzega przed prowokowaniem Polaków, bo przewiduje, iż SS nie poradzi sobie i trzeba będzie angażować Wermacht, a ten ma inne sprawy przed sobą - podbój Francji.    
    
Von Krannhals przytacza ten raport, by pokazać, że Wermacht to nie zwyrodnialcy z SS. Można to przyrównać do deklaracji konsumenta kiełbasy, który wie z czego ona jest robiona, choć osobiście nawet lubi żywe zwierzęta. I w tym jest cały problem, że Polska leży na pierwszej linii podboju na wschód.    
    
W polskiej historiografii pomija się wpływ na ukształtowanie poglądu Hitlera w kwestii Wschodu wywarty przez gen. Ericha Ludendorffa, który współtworzył ruch nazistowski. Charyzmatyczny Hitler wygrał przywództwo, ale niewątpliwie wsłuchiwał się w opinie tak wysokiej rangi oficera, on kapral zaledwie. Ludendorff wyniosły, chłodny intelektualista, to on był faktycznym zwycięzcą bitwy pod tzw. Tannenbergiem i wojskowym administratorem zdobytych na wschodzie terenów, gdzie wprowadził kolonialną eksploatację. To on propagował termin "wojna totalna" i nauczał, że walczy się z armią, ale też narodem przeciwnika... Uczeń, Hitler przerósł mistrza, postawił na Himmlera, który realizował jego przekazywane w prywatnych rozmowach wizje zaczerpnięte zapewne od Ludendorffa.     
    
Von Krannhals w swej pracy wykazuje, że gubernator H. Frank był figurantem, administrującym mniej ważnymi sprawami, choć formalnie podlegał bezpośrednio Wodzowi. Faktycznie rządził Himmler poprzez F. Krugera (str.53). Frank walczył o swoje, składał dymisje (14 razy), Hitler ich nie przyjmował, a Himmler robił swoje. Bo istniały nieformalne, nieprotokołowane zależności.    
    
Tak jak jeńcy z Żagania podjęli tragiczną próbę walki o wolność, tak Warszawiacy podjęli walkę o wolność swojego miasta. Zetknęli się z bestialstwem, nie przewidzieli zdziczenia, o którym pisał Blaskowitz.     
    
    
    
..
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku